22 Cze
20 odsłony

Widzi, albo i nie:) Najczęściej jednak nie.

Ty jesz parówkę?! Naprawdę dajesz dzieciom te świństwa? Nie żartuj, jesteś dietetykiem i trujecie się takim g…?

Myślę, że wiele z Was, a szczególnie młodych mam spotyka się z taką reakcją otoczenia. Owiane złą sławą parówki elektryzują wszystkich, którzy dbają o zdrowie i prawidłowe odżywianie.

 

Czy słusznie?

Uważam, że nie. Osobiście zupełnie nie rozumiem o co tyle szumu. Parówka parówce nie równa, więc co tu zrobić? Odpowiedź jest bardzo posta: CZYTAĆ ETYKIETY.

Czytanie etykiet to naprawdę prosta rzecz, którą próbuję wpoić wszystkim wokół. To naprawdę proste, nic nie kosztuje, zajmuje tylko chwilę, a jak znacząco wpływa na zdrowie nasze i naszych bliskich. Niestety dużo osób wciąż o tym zapomina, czasem celowo bagatelizuje z własnego lenistwa. Kochani, nie zapominajcie o tym, przecież na szali jest Wasze zdrowie.

Wracając do parówek, często można spotkać potępiające spojrzenie rzucane w kierunku nieodpowiedzialnej matki, która, o zgrozo!, dała dziecku parówkę. Ta sama osoba posyła później pełen aprobaty uśmiech do mamy malucha, który ze smakiem zajada świeżutką szyneczkę. A kto mi pokaże w mięsnym lub na stoisku wędliniarskim w markecie szynkę, która ma więcej niż 90% mięsa? Oczywiście, że takie się zdarzają, jednak przeciętne wędliny mają 60-80% mięsa w składzie. Naprawdę trzeba się naszukać, żeby znaleźć coś lepszego.

 

Jak więc wybrać dobre parówki?

Przede wszystkim patrzymy na ilość mięsa w składzie. Osobiście nigdy nie kupuję parówek, które mają mniej niż 90% mięsa. I tu uwaga: większość parówek dla dzieci ma tego mięsa w składzie znacznie mniej. I choć etykiety krzyczą: bez fosforanów! bez konserwantów! bez wzmacniaczy smaku! co z tego, jeśli mięsa mamy tam tylko 60%, a pozostałe 20% to MOM (mięso oddzielone mechanicznie)? Z całą pewnością nie jest to podyktowane troską a najmłodszych, a wyłącznie niższym kosztem produkcji. Więc nie dajcie się zwieść, to że produkt jest dedykowany dla dziecka nie znaczy że jest to produkt dla niego dobry. Znaczy to wyłącznie tyle, że sztab ludzi od marketingu dba o odpowiednią sprzedaż swojego produktu.

A dalej? Im mniej w składzie tym lepiej. Fosforany, glutaminian sodu, cała litania E, to niestety nie są składniki korzystne dla naszego zdrowia. Niestety nie jesteśmy w stanie ich uniknąć w 100%, bo po pierwsze parówka składająca się w 100% z mięsa nie byłaby parówką, a po drugie szybko by się psuła.

Rankingu parówek dla Was nie zrobię z prostego powodu: czołówka nie ma dużej konkurencji, a robienie rankingu parówek z 60% zawartością mięsa i 20 E w składzie według mnie mija się z celem. Takie parówki z miejsca odrzucam i Wam radzę zrobić to samo. Zresztą takich rankingów w sieci jest mnóstwo, więc myślę że bez większego problemu znajdziecie to co Was interesuje.

Osobiście jestem zwolennikiem zdrowego rozsądku, myślę że zjedzenie raz na jakiś czas takich niezłych składowo parówek nie powinno zaszkodzić. Tak więc życzę Wam smacznego i pamiętajcie, czytajcie etykiety!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Adam Zawadzki napisał(a):

    test do zatwierdzenia

O mnie

Monika Arasimowicz

Technologia zdrowia

Jestem dietetykiem z zamiłowania.

Nieustannie fascynuje mnie, jak wielki wpływ na zdrowie, wygląd i samopoczucie człowieka ma dieta i aktywność fizyczna. Dlatego edukuję, wspieram zmianę nawyków żywieniowych, oraz z całych sił zachęcam do uprawiania sportu.

Jestem przeciwniczką diet cud i środków odchudzających. Wierzę za to w moc właściwej diety i wiem, że to ona jest kluczem do sukcesu. Pokażę Ci, że piękna sylwetka, zdrowy organizm, a przede wszystkim znacznie lepsze samopoczucie jest na wyciągnięcie ręki.

Zamów dietę
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nam pulvinar eros ut sapien sodales pulvinar.